Mamy decyzję ubezpieczyciela…

Posted in Uncategorized on Marzec 15, 2019 by naszepietrasze

Ostatnio bardzo dużo osób pyta o losy Pietraszówki, niektórzy dopiero dowiedzieli się o jej istnieniu. Każdy moment jest dobry 🙂 Tym wpisem chciałabym nakreślić trochę ducha tego miejsca, przytoczyć ciekawe opinie z naszego profilu na Facebooku. Po cudnym wspominaniu napiszę wam, co u nas słychać i jak sprawy się mają.

Pietraszówka była dla nas domem i miejscem pracy. Kupiliśmy gotowy budynek, ale wszystko pozostałe „budowaliśmy” od samego początku. Krok po kroczku realizowaliśmy naszą małą wizję Pietraszówki. Mieliśmy plany jak ją rozbudować, marzyliśmy o dużym tarasie z widokiem na staw. Z roku na rok, było nam łatwiej, można powiedzieć, że wychodziliśmy na prostą. Zbudowaliśmy silny zespół, a miniony sezon letni, choć ciężki dla wszystkich współpracowników, był raczej bezproblemowy. Lubiliście wracać na nasze kartacze, zachwyceni byliście pomysłem słodkich czwartków. Chcieliśmy po prostu stworzyć miejsce rodzinne, ciepłe, z domową regionalną kuchnią, sporą ilością jedzenia na talerzu.

 

 

 

Przypomnijmy kilka waszych opinii. Niestety te z Google zniknęły. Przykro było, jak kilka dni po pożarzee chciałam przypomnieć sobie wasze ciepłe słowa, a naszego konta już nie było. Bardzo szybko nas wyrzucili. Szkoda,  a to były takie wspomnienia, które zbierało się kilka lat.
Pani Marta:
„O matko co to była za uczta dla podniebienia. Kartacze przepyszne. Flaki i placek mazurski niebo w gębie, pierogi ruskie jakich dawno nie jadłam. Na koniec deser ciasto czekoladowe (I tu mnie trochę zabolało bo syn powiedział, że troszkę mamo lepsze niż ty robisz). Pozdrawiamy i na pewno jeszcze zawitamy”.
Pan Jacek:
„Przepyszne żeberka, bardzo miła obsługa, wyjątkowy budynek i uroczy widok na jeziorko, jeśli siedzimy na zewnątrz. Dodatkowo bardzo gościnna właścicielka:-) Must visit w tych rejonach:-)
Pani Sandra:
„Byliśmy przed chwilą z rodziną na obiadku w drodze do Fromborka , jedzenie przepyszne , obsługa bardzo miła. Jedliśmy knedle i żeberka , naleśniki . Po prostu pychota !! Dawno nie jedliśmy tak dobrego jedzenia ! Pozdrawiamy i jeśli będzie okazja napewno zajrzymy jeszcze raz !”.
Oczywiście tylko Witek i moja kochana ekipa, wie jak przeżywałam negatywne opinię. To zostawmy między nami 🙂

I to wszystko jednego dnia przestało istnieć w zasadzie przez głupotę ludzką. I ta głupota ludzka między innym jest jedną z głównych przyczyn dla których ubezpieczyciel postanowił nie wypłacić nam ani jednej złotówki. Bez grosza nie odbudujemy Pietraszówki. Zdecydowaliśmy się na adwokata, który w naszym imieniu odwołał się od decyzji ubezpieczyciela. Równolegle policja prowadzi śledztwo.

W głowie mamy dużo pomysłów, gdyby były pieniądze moglibyśmy je realizować. A tak stoimy w miejscu. A idzie wiosna, piękna pogoda, ciężkiej harówy się nie boimy. Szukamy źródeł dofinansowania, czytamy regulaminy, pytamy. Szukamy środków. Jeśli wiecie o jakiejś opcji dofinansowania takich projektów, dajcie znać. Co dwie głowy to nie jedna. Prośba o rozsyłanie informacji o zrzutce

https://zrzutka.pl/84kp9z

BĄDŹCIE Z NAMI 🙂

 

 

Reklamy

Pietraszówki już nie ma…

Posted in Uncategorized on Marzec 4, 2019 by naszepietrasze

Ciągła walka, biurokracja, papierologia, tłumaczenia,że tego nie mamy,że tamtego też nie, bo spłonęło… Jakieś insynuacje, przypuszczenia, plotki. Ludzie muszą mieć na serio nudne życie,żeby tak przekształcać rzeczywistość. Tym „wszystkim” damy radę, po prostu zapytajcie.

Co tam u nas?
Kwestia ubezpieczenia… dla dobra sprawy powiem tylko,że będziemy walczyć. Gdybyśmy mieli pieniądze zabralibyśmy się sprawniej za sprzątanie pogorzeliska. Moglibyśmy zapłacić za pracę podczas sprzątania, ale ich nie mamy, a wszystkie deklarację „pomożemy w ramach wolontariatu”, „pomożemy w ramach pomocy sąsiedzkiej” niestety nie mają pokrycia.
W piątek oprócz naszej męskiej załogi (Witka, Andrzeja, taty, Romana i Łukasza, chwilowo Osmana), była jeszcze ekipa Sebastiana i Pana Mieczysława. Witek wrócił z takim optymistycznym nastawieniem.Choć pogoda nie dopisywała (było wietrznie i pochmurno) prace posuwały się do przodu. W sobotę pomimo pięknej pogody było 5 osób ( 4 osoby od nas i Sebastian). Witek wrócił podłamany. Dziś na placu boju został mój tata (66 lat) i Witek.

Co przyniosą kolejne dni, nie wiem. Deszcz, słońce… Jeśli macie ochotę nam pomóc, skontaktujcie się z Witkiem (602393395).
Pietraszówki już nie ma. Myślałam,że będzie łatwiej. Z założenia burzymy stare,żeby zbudować coś nowego. W czwartek też tam byłam, zabrałam się za sprzątanie kuchni. Powyrzucałam stopione przedmioty do worków, znalazłam nasze kubki, które czekały na to,aż ktoś zrobi w nich kawę. Zaczęłam zamiatać podłogę. Przyszedł Witek i zapytał co robię. Odpowiedziałam zdawkowo, że sprzątam. Ale po co, skoro przecież wszystko będziemy burzyć. I wtedy się zaczęło, poczułam straszną pustkę i zrozumiałam,że już nie mam pretekstu, żeby tu wrócić. Najchętniej rozgrzebałabym cały popiół, gruz,żeby znaleźć jakiekolwiek przedmioty, wspomnienia, zabrać cokolwiek, ale tego „cokolwiek” już nie ma. Łzy i panika nie pozwoliły mi racjonalnie myśleć, kiepski był ze mnie pracownik.
Kalinka cały czas pyta, kiedy tam wrócimy. Mówię,że nie prędko i zmieniam temat. Po tym czwartku byłam tak zmęczona, wypłakana, że czułam, że jak jeszcze raz to zobaczę, to chyba pęknie mi serce (zawsze mi trochę szwankowało). W piątek i sobotę też mnie nie było, wiedziałam, że psychicznie nie dam rady, ale siedzenie bezczynne w mieszkaniu też było bez sensu. Zdjęcia i filmy z burzenia kominów rozwaliły mnie totalnie. Czuję,że coraz mniej we mnie siły.

20190302_140008-1.jpg

20190227_150928

Mieszkamy teraz w Wydminach. Ksiądz udostępnił nam przytulne, ciepłe mieszkanko w dużym ogrodzonym domu, którego strzeże pies Mundek. Umówiliśmy się,że do końca czerwca możemy tu pomieszkać, a potem zobaczymy. Kalinka się cieszy, ma blisko do przedszkola, Tori ma kawałek podwórka, mamy dach nad głową. Gospodarze domu, Pani Grażyna i Józef są bardzo mili i pomocni. Bardzo dziękujemy.

Jeśli macie ochotę nam pomóc…

Mam nadzieję, że do zobaczenia.

Trzymajcie kciuki za dobrą pogodę.

Do napisania.

Agnieszka z Pietraszówki.

Złość przeplata się z nadzieją…

Posted in Uncategorized on Luty 15, 2019 by naszepietrasze

 

Wracam do tych zdjęć po pożarze. Nie lubię kilku. Przepraszam Radek, ale są tak mocne, że mam ochotę krzyczeć. Złość i niemoc, to chyba czuję, jak na nie patrzę. Nasze mieszkanie a szczególnie pokój małej i te sople jak stalaktyty.

Są jednak ujęcia, które napawają nadzieją i rozkazują wrócić.  Obrączka męża znaleziona w zgliszczach, rysunek Kali na lodówce, serduszko zrobione w przedszkolu, mój Hrabal i ulubiony Murakami, a nawet kucyk od Mikołaja… o napisie już nie wspomnę. One przetrwały…

Musimy złapać oddech.

Są takie miejsca, w których można złapać dystans, odpocząć od problemów, na chwilę zapomnieć o tym co się stało, na chwilę nie być pogorzelcem.

Wiecie, że ja pochodzę z Kaszub, można się w nich zakochać… Lasy, jeziora, pagórki… Coś Wam to mówi? To lubię w Mazurach Garbatych.

Czujemy, że nie możemy się zatrzymać, ale na weekend uciekliśmy na Kaszuby, takie małe ładowanie akumulatorków.

Życie nie raz dało nam popalić, więc nie zamierzamy się poddać.   Od poniedziałku zaczynamy działać.  Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ugotuję dla Was gar kartaczy.  Tymczasem wszystko kręci się wokół ubezpieczenia i finansów niestety, ale będzie dobrze prawda?

Podsyłam jeszcze link do zbiórki. Jeśli macie ochotę nas wesprzeć… Z góry dziękujemy.

https://zrzutka.pl/84kp9z

Miłego weekendu życzą trzy Brzozy i Tori 🐶

Bądźmy w kontakcie!

Tęsknię za kawą na tarasie i nie tylko…

Posted in Uncategorized on Luty 11, 2019 by naszepietrasze

FB_IMG_1549910910737Za czym tęsknie najbardziej? Pietraszówka zawsze nadawała nam rytm życia… Mieliśmy masę obowiązków, teraz czujemy pustkę.

Tęsknie za moimi dziewczynami z kuchni. Codziennie po rytualnym ręcznym wyciskaniu ziemniaków na kartacze i po ich ulepieniu, robiłyśmy sobie kawę. Każda z nas lubiła inną. Pani Justyna czarną sypaną z cukrem, Pani Ewa też sypaną, ale broń Boże nie więcej niż łyżeczkę na granatową filiżankę, ja dużą z mlekiem bez cukru.

Tęsknię za atmosferą. Za ziemniakami z okrasą i ciepłym smalcem na chlebku z piekarni Oskroba, za smakiem pierwszego wyciągniętego z gara kartacza, za tymi kartkami z zamówieniami na kartacze, które się jeszcze nie ugotowały. Za podnoszącym ciśnienie pytaniem „czy kartacze jeszcze są” albo „ile jeszcze porcji zostało” …

Za sikorkami a nawet bobrami, które ścinały nam drzewa…

Za moim poddaszem z książkami z toruńskich antykwariatów, suknią ślubną, matą do makramy, nićmi s-lon, kamieniami do oprawy, kwiatami na parapecie, ulubionym swetrem….

Za obrączką, którą zostawiłam w szkatułce. Kiedyś spadła z półki w kuchni prosto do surówki z białej kapusty. Głupio mi było, kiedy jeden z gości mi ją zwrócił…

Brakuje mi śmiechu, powiedzeń Pani  Ewy (mistrzyni powiedzonek) i Pani Justyny, śmiechu Pani Ani. Brakuję mi Pani Kasi, która zasypywała nas zamówieniami zaczynając od „dzień dobry”, Gabrysi i Karoliny, które zawsze miały ochotę na ciasto czekoladowe, Pani Julki niesamowicie pracowitej osóbki, która zawsze ciężkie chwile w kuchni kwitowała słowami „takie życie w naszej branży”,Pani Natalii, która zawsze mówiła „damy radę”…

Brakuje mi mojego ogródka, w którym rządził ostatnio mój tata. Wkładał tyle pracy i miłości w ten kawałek ziemi.

Dziś tam byliśmy….

Taśmy zabezpieczające zerwane, kosz na śmieci zniknął, a na skutym lodem stawie leży plastikowa butelka i ktoś łowi sobie nasze ryby…

I tak mało mamy, dlaczego ktoś nam chce to jeszcze zabrać?

Będę pisać.

Bądźcie!

 

 

Obiecane dźwięki :)

Posted in Uncategorized on Czerwiec 4, 2016 by naszepietrasze

Wszystkim polecam spacer na boso po zimnej i mokrej trawie o czwartej rano, oczywiście z czworonogiem 🙂 Kiepska jakość, więc wpadajcie, żeby usłyszeć to na żywo 🙂

 

Dlaczego warto wstać o świcie i dlaczego warto nie kłaść się spać, gdy się mieszka na Mazurach!

Posted in Uncategorized on Maj 10, 2016 by naszepietrasze

Wychowaliśmy się na wsi, więc takie rzeczy nas nie dziwią. Uważamy, że obcowanie w ten sposób z naturą jest cudowne. Z dala od łuny miasta można doświadczyć prawdziwej ciemności. Często nasi goście są zdumieni. Mówią,że po zgaszeniu światła, nic nie widzą. Mówimy im wtedy „Spójrzcie w górę”. Gwiazdy na wyciągnięcie ręki. My też czasami lubimy posiedzieć nocą na schodach przed domem i popatrzeć w górę. To jeden z powodów dla których warto zamieszkać na Mazurach.

Ostatnio nasza rodzina powiększyła się o psa 🙂 Tori (tak się wabi) jest jeszcze małym szczeniakiem.  Często musimy go wypuszczać na zewnątrz. I o ile nie boimy się o niego w ciągu dnia, bo ładnie chodzi przy nodze, o tyle nocą czy nad ranem…  Jeśli dajmy na to chce skorzystać z toalety np o 4:30, to jednak wybieramy smycz. Nasza czujność, powiedzmy, jeszcze śpi, a Tori skradł nasze serca i nie darowalibyśmy sobie, gdyby coś mu się stało.

IMAG0819

I tak też było któregoś dnia. 4:30 Tori piszczy. Oczywiście słyszy to tylko kobieta, bo mężczyzna śpi w najlepsze 🙂 Ubieram to, co wpada mi pod rękę i wychodzę niezadowolona. Schodzę po schodach i już mam wyrzuty sumienia. Jak mogłam psioczyć w duszy na tego biednego psa: Że „muszę”, „dlaczego ja”, „nie dajesz mi spać”…. Schodzę i słyszę prawdziwy koncert. Wszystkie ptaki śpiewają, ćwierkają, prawdziwa kanonada dźwięków i czuję się wyjątkowo. Zupełnie tak, jakby one wszystkie śpiewały tylko dla mnie. Znika złość, przytulam Toriego i myślę, że jestem szczęściarą. To drugi powód dla którego warto mieszkać na Mazurach 🙂 I wiecie co? Obiecuje Wam, że w najbliższym poście to usłyszycie 🙂

Popatrzcie w górę!

Posted in Uncategorized on Marzec 17, 2016 by naszepietrasze

pras-straznik1

Od jakiegoś czasu blask pięknego komina nad paleniskiem przyćmił żyrandol twórczości Jana Płońskiego.

To człowiek z bardzo dużym talentem, nie szuka rozgłosu, ale cząstkę siebie pozostawił już w wielu miejscach w Polsce i za granicą, a także niemałą w Pietraszówce.

WIELKI SZACUNEK TATO I DZIADKU !

IMG_2136

IMG_2118

IMG_2122

Zdjęcia żyrandola wykonała Aneta Żylińska.